Bramy, balustrady, kraty i okucia, które przetrwają swoich właścicieli. Ręczna robota z jednej pracowni — ogień, młot i czas.
Nie rysuję na komputerze tego, co potem daje się wyciąć laserem. Każdy kawałek zaczyna się w ogniu. Gię, przeciągam i rozpłaszczam materiał, aż trzyma kształt sam z siebie — bez widocznych spawów, bez ukrytej taśmy. Stal ma pamięć; gdy traktuje się ją uczciwie, przetrwa pokolenia.
Rozgrzewam materiał do pomarańczowego żaru. Dopiero gorąca stal słucha młota i niesie detal.
Kształt powstaje pod młotkiem i młotem pneumatycznym — przeciąganie, rozpłaszczanie, zwijanie oczka i liścia.
Opaski, nity i zgrzewy ogniowe. Połączenia, które trzymają i pozostają piękne.
Szczotkowanie, czernienie, olej lub cynk z podkładem — w zależności od tego, gdzie będzie stało dzieło.
Do każdego zamówienia przyjeżdżam, mierzę i proponuję rozwiązanie, które pasuje do domu i budżetu. Małe rzeczy załatwiam w tygodnie, na duże bramy zarezerwujcie sezon. Poniżej jest to, co najczęściej wychodzi z kuźni.
Napisz kilka zdań o tym, czego potrzebujesz. Odezwę się w ciągu dwóch dni roboczych, umówimy się na oględziny i wycenę bez zobowiązań. Zdjęcia i wymiary mile widziane.