Żadnych substytutów ani przyspieszaczy. Marynujemy, wędzimy nad bukowym drewnem i pozostawiamy do dojrzewania. Tak, jak wędliny robiono zawsze.
Wieprzowina i wołowina z okolicznych hodowli, rozbierane u nas. Bez mięsa oddzielanego mechanicznie.
Peklowanie na sucho i na mokro, przyprawy i czas na zimno. Kilka dni, nie minut.
Zimny i gorący dym z buku. Mięso powoli ciemnieje i pachnie.
Jeszcze kilka dni dojrzewania — a potem czysty przekrój z soczystym środkiem.
Chcesz wędzonki do domu, na imprezę lub świniobicie? Napisz lub przyjdź.